Już sam ślad węglowy na 22 wizyty jest alarmujący.

Już sam ślad węglowy na 22 wizyty jest alarmujący.

A wyniki są…

Rzecznik ds. Konsumentów stwierdził, że w 2010 r. najdroższa średnia opłata dostawcy za roszczenie PIP została zapłacona tym trzem największym dostawcom:

Masażysta: 4350 USDAkupunktura: 3674 $Kręgarz: 3 482 $

Z kolei trzy rodzaje usługodawców z najniższą opłatą na wnioskodawcę to:

Medycyna ratunkowa: 1,613 USDOgólna praktyka: 1,826 USDChirurgia ortopedyczna: 2810 $

Tak, dobrze to przeczytałeś. Ponad 4000 dolców na masaże, ale tylko około 1600 dolarów na lekarza pogotowia ratunkowego.

Pamiętaj, że pełne 70% tych twierdzeń dotyczyło – jeśli statystyki z 2007 r. były prawdziwe dla 2010 r. – dotyczyło naciągnięć i skręceń. I pozwólcie, że wyjdę tutaj na kończynę i zgadnę, że lekarze medycyny ratunkowej i ortopedzi leczyli poważniejsze rodzaje urazów. Mimo to nadal wypadły znacznie poniżej średniej opłat za każde roszczenie dla masażystów, akupunkturzystów i kręgarzy.

W raporcie są też inne interesujące statystyki.

Czterdzieści trzy procent osób ubiegających się o PIP na Florydzie spotkało się z kręgarzem w 2007 roku, w porównaniu do 25% z lekarzem rodzinnym i 9% z fizjoterapeutą. Według raportu IRC, do którego odwołuje się rzecznik konsumentów:

Kręgarze stanowią największy odsetek świadczeniodawców zgłaszających opłaty za leczenie wnioskodawców PIP i mają najwyższą średnią całkowitą opłatę na wnioskodawcę w porównaniu z innymi świadczeniodawcami.

Chociaż, jak widać z danych za 2010 r., nawet one zostały przewyższone pod względem średniej opłaty na wnioskodawcę przez masażystów i akupunkturzystów.

Ponadto raport IRC odnotował:

Leczenie przez lekarza rodzinnego obejmuje o wiele mniej wizyt niż leczenie innych rodzajów świadczeniodawców. W przypadku wniosków PIP w całym kraju zamkniętych w 2007 r., wnioskodawcy leczeni przez lekarzy pierwszego kontaktu mieli średnio 4,8 wizyt u lekarza rodzinnego. Z kolei wnioskodawcy PIP leczeni przez kręgarza mieli średnio 21,7 wizyt u kręgarza.

Zgadza się, zaokrąglając, 5 wizyt w porównaniu z 22 wizytami, ponad cztery razy więcej. Pomyśl o biednym pacjencie: może 22 razy rzucać się z pracy lub mieć opiekunkę do dziecka. Już sam ślad węglowy na 22 wizyty jest alarmujący. A wszystko to na nadwyrężenie lub zwichnięcie?

Ale czy warto?

Wszystko to rodzi oczywiste pytanie: nawet jeśli zabiegi wykonywane przez masażystów, akupunkturzystów i kręgarzy są droższe, to czy są tego warte?

Najpierw przyjrzyjmy się masażowi o wartości ponad 4000 USD. Zgodnie z prawem stanowym „masaż” oznacza:

manipulowanie tkankami miękkimi ludzkiego ciała ręką, stopą, ramieniem lub łokciem, niezależnie od tego, czy taka manipulacja jest wspomagana hydroterapią, w tym irygacją okrężnicy lub terapią termiczną; jakiekolwiek urządzenie elektryczne lub mechaniczne; lub nałożenie na organizm ludzki preparatu chemicznego lub ziołowego.

(Wiem, wiem, irygacja okrężnicy! Masaż jest niestety rutynowo kojarzony z szarlatanerią.)

Chociaż użycie „dowolnego urządzenia elektrycznego lub mechanicznego” może wydawać się przerażająco szerokie i otwarte na nadużycia w zwiększaniu rachunku, wydaje się, że terapeuci rozliczający się z leczeniem osób ubiegających się o PIP faktycznie wykonywali… cóż, masaże. W 2010 roku masaż i masaż tkanek głębokich znalazły się wśród dziesięciu najczęściej rozliczanych zabiegów w roszczeniach PIP. Mierzone w 15-minutowych odstępach, zwanych „jednostkami”, rozliczono aż 1 836 308 jednostek głębokiego masażu tkanek, a jeszcze większe 4 051 016 jednostek tego, co ogólnie określa się jako „masaż”. To łącznie prawie 6 milionów jednostek, co odpowiada jednemu 15-minutowemu masażowi na mniej więcej co trzecią osobę w całym stanie Floryda. (1)

Nie jestem biostatystykiem, ale zajrzałem do PubMed, aby zobaczyć, jakie mogą być dowody na masaż. W jednym z przeglądów Cochrane stwierdzono, że „masaż może być korzystny dla pacjentów z podostrym i przewlekłym niespecyficznym bólem krzyża, zwłaszcza w połączeniu z ćwiczeniami i edukacją”. W cytowanych badaniach masaż (kilku różnych rodzajów) trwał od 10 minut do godziny, od jednej do dziesięciu sesji.g

Asystent redaktora SBM, Paul Ingraham, były masażysta, opisał szczegółowo inny artykuł, z odkrywczym tytułem: „Massage Therapy Kinda, Sorta Works for Back Pain: Działa, ale niezbyt dobrze”. Przeklęty słabą pochwałą? Tak powiedział Paul.

Przegląd Cochrane z 2007 r. wykazał, że „w tej chwili nie można sformułować żadnych zaleceń dotyczących praktyki, ponieważ skuteczność masażu w przypadku bólu szyi pozostaje niepewna”. Nie mogłem znaleźć żadnych dobrych dowodów na opłacalność w porównaniu z innymi metodami leczenia.

W swojej bardzo skupionej na dowodach książce o bólu krzyża, Paul Ingraham w osobistej anegdocie opisuje problem opłacalności:

Tak więc polowanie na punkty spustowe [powszechna forma „zaawansowanego” masażu] niezmiennie wiąże się z kosztownym grzebaniem w okolicy. Kiedy byłem zarejestrowanym terapeutą masażu, boleśnie zdawałem sobie sprawę, że 1,67 dolara wylatuje z kieszeni mojego pacjenta co minutę, gdy szukałem ich punktów spustowych – powinienem być cholernie dobry, aby uzasadnić tego rodzaju wydatki i smutną prawdę jest to, że nie zawsze byłem, a podobno byłem w tym niezwykle ekspertem (autor całej książki o bólu pleców i punktach spustowych).

Tak więc, mój lekko oparty na dowodach wniosek jest taki, że chociaż masaż może być korzystny w przypadku niektórych rodzajów bólu krzyża (jeśli jest to problem związany z skręceniem lub nadwyrężeniem dłoni), przy 4350 USD za sztukę nie wydaje się, że zyskujesz wartość swoich pieniędzy.

Masaż jest często dołączany jako CAM przez zwolenników CAM. Nie jestem pewien, czy to poprawna charakterystyka. Ale na potrzeby tego postu zrezygnuję z tego, ponieważ ilustruje to coś, czego zwolennicy nie lubią szczególnie przyznawać: to, co nazywają „CAM” może mieć bardzo realny negatywny wpływ na opinię publiczną, nawet jeśli nie są fizycznej, do której wrócę później.

Przejdźmy do znacznie bardziej zbadanej akupunktury i chiropraktyki, które zdobyły odpowiednio drugie i trzecie miejsce w kategorii, którą nazwiemy „Najdroższy dostawca leczenia w większości nieistotnych urazów”.

Uporządkowanie szczegółów dotyczących akupunktury jest skomplikowane ze względu na szeroki zakres praktyki, jaką wykonują akupunkturzyści zgodnie z prawem Florydy:

Akupunktura obejmuje, ale nie ogranicza się do wkłuwania igieł do akupunktury i aplikacji moxibustion na określone obszary ciała ludzkiego oraz stosowania elektroakupunktury, Qi Gong, masażu orientalnego, terapii ziołowej, zaleceń dietetycznych i innych terapii wspomagających, zgodnie z zasadą zarządu.

„Zgodnie z regułą deski” jest dobrodziejstwem dla akupunkturzystów, ponieważ deska do akupunktury pomogła sobie w całej masie bzdur, w tym bańkach, „metodach termicznych”, magnesach, refleksologii, biostymulacji laserowej (cokolwiek to jest), rekomendacjach suplementów oraz preparaty homeopatyczne (które akupunkturzyści mogą również sprzedawać pacjentowi) oraz ziołolecznictwo.

Tak więc nie możemy wiedzieć z raportu rzecznika konsumentów, jaka część rozliczanej procedury była akupunkturą, „metodami termicznymi” lub bańkami. Ale z faktu, że w obecnym stanie prawnym akupunktura musiałaby być przepisana przez ubezpieczonego lekarza (lekarza, osteopatę, kręgarza lub dentystę) lub wykonana przez samego ubezpieczonego, myślę, że możemy śmiało założyć, że większość tego, co było zrobiono akupunkturę, choć nie wiemy, jakiego rodzaju.

Akupunktura wszystkich pasków była tematem wielu postów tutaj w SBM i wiemy, że to nie działa na nic. Okres. Zostało to niedawno potwierdzone przez kolejne badanie. Tak więc 3674 dolary za roszczenie wypłacane akupunkturzystom to ogromna strata pieniędzy.

Problem pogorszy się, jeśli projekt ustawy zaproponowany na sesję ustawodawczą w 2012 roku stanie się obowiązującym prawem. Zmieniłoby to ustawę o ubezpieczeniu samochodu bez winy, włączając licencjonowanych akupunkturzystę jako ubezpieczonych dostawców. Oznaczałoby to, że akupunkturzysta ma całkowitą kontrolę nad diagnozą i leczeniem, bez konieczności skierowania. Magnesy, ktoś?

I wreszcie, wychowanie tyłu w pierwszej trójce to chiropraktyka. Na Florydzie trzymamy się tradycyjnej definicji chiropraktyki D. D. Palmera:

nauka, filozofia i sztuka dostosowywania, manipulowania i leczenia ludzkiego ciała, w którym podwichnięcia kręgów i inne źle ustawione stawy i struktury zakłócają normalne wytwarzanie, przekazywanie i ekspresję impulsów nerwowych między mózgiem, narządami, komórki tkankowe organizmu, powodując w ten sposób chorobę, są dostosowywane, manipulowane lub leczone, przywracając w ten sposób normalny przepływ impulsu nerwowego, który zapewnia normalne funkcjonowanie i w konsekwencji zdrowie, przez lekarzy chiropraktyków stosujących specyficzne techniki dostosowania lub manipulacji chiropraktyki nauczane w kolegiach chiropraktyki akredytowanych przez Rada ds. Edukacji Chiropraktyki.

Jak wiemy, podwichnięcie kręgów nie istnieje. Ale powiedz to ustawodawcy Florydy.

Biorąc pod uwagę wszechobecność wiary kręgarzy w podwichnięcie oraz fakt, że według kręgarzy te domniemane podwichnięcia mogą być spowodowane wypadkami, wydaje się rozsądne stwierdzenie, że przynajmniej część z 3482 USD na roszczenie PIP pobierane przez kręgarzy trafia do wykrywanie i korygowanie nieistniejącego podwichnięcia (lub jednej z jego wielu iteracji, takich jak manipulowana zmiana lub dysfunkcja stawów), co jest przecież samą definicją praktyki chiropraktycznej na Florydzie.

Ale nawet gdy kręgarze rozgałęziają się i włączają inne terapie, wyniki nie są imponujące. Niedawny przegląd Cochrane dotyczył, w przypadku bólu krzyża, „połączenia terapii, takich jak SMT lub dostosowanie, masaż, termoterapie, elektroterapie, stosowanie urządzeń mechanicznych, programy ćwiczeń, porady żywieniowe, ortezy, modyfikacja stylu życia i edukacja pacjentów”. świadczonych przez kręgarzy. (2) Wniosek:

Połączone interwencje chiropraktyczne nieznacznie złagodziły ból i niepełnosprawność w krótkim okresie oraz ból w średnim okresie w przypadku ostrego i podostrego LBP. Jednak obecnie nie ma dowodów potwierdzających lub obalających, że te interwencje zapewniają klinicznie znaczącą różnicę w bólu lub niepełnosprawności u osób z LBP w porównaniu z innymi interwencjami.

Warto zauważyć, że kilka terapii stosowanych przez kręgarzy i uwzględnionych w przeglądzie Cochrane znajduje się w pierwszej dziesiątce procedur PIP zafakturowanych na rok 2010. Oprócz „Manipulacji chiropraktyki, 3-4 regiony”, która znalazła się na 10 1 023 671 procedur, mamy następujące, wraz z liczbą tych procedur przeprowadzonych w zeszłym roku u osób ubiegających się o PIP przez wszystkich dostawców:

 Stymulacja elektryczna (15 min.): 1172 400 Stymulacja elektryczna (czas nieokreślony): 2 219 955 Pakiet gorący/zimny: 2 315 997 Ultradźwięki (15 min.): 2 324 928

 Jaka jest szkoda?

Szkody wyrządzone przez dostawców CAM i ich terapie są ogólnie zgłaszane w kategoriach skutków ubocznych tych terapii. Tutaj mamy dowody na większe szkody ekonomiczne dla ogółu społeczeństwa. Trzech dostawców CAM — zgodnie z definicją zwolenników CAM — jest najdroższymi dostawcami roszczeń z ubezpieczeniem PIP. Spośród nich dwie główne terapie — akupunktura i chiropraktyka — są naukowo niewiarygodne i nie mają (jak można się domyślać) żadnych dowodów skuteczności. Trzeci, masaż, jest najdroższy, z ograniczonymi dowodami skuteczności i brakiem dowodów na to, że jest bardziej opłacalny niż inne zabiegi.

A wszystko to w przypadku głównie skręceń i nadwyrężeń.

Oczywiście istnieją inne czynniki napędzające te ogromne podwyżki składek w systemie PIP. Jeden z nich to oszustwo. Innym jest wzmożone spory sądowe i tutaj można uczciwie zauważyć, że skarżący pod opieką chiropraktyka częściej mieli adwokata. W 2007 r. związek między rodzajem usługodawcy a posiadaniem adwokata był następujący:

Kręgarz: 62% Ortopeda: 24%Fizjoterapeuta: 15%

A oto szkoda.

Według raportu rzecznika konsumentów, niektóre rodziny z Florydy płacą rocznie 3500 dolarów składek PIP za 10 000 dolarów pokrycia PIP. Zgadza się: ponad jedna trzecia całkowitej kwoty ubezpieczenia w składkach.

Inny przykład z raportu: emerytowana para z Tampa z jednym samochodem ubezpieczonym przez State intenskin skład Farm zapłaciła w tym roku 471 dolarów składki PIP. Przeciętna rodzina z nastoletnimi kierowcami i dwoma samochodami w Tampie płaciła State Farm prawie 2000 dolarów za ten sam zakres ubezpieczenia. Gdyby ta rodzina zarabiała średni dochód w hrabstwie Hillsborough (Tampa) w wysokości 40 000 dolarów, płaciłaby zdumiewające pięć procent tego dochodu za 10 000 dolarów w ramach ubezpieczenia PIP.

Z raportu rzecznika konsumentów nie wiemy, ile z tego można przypisać diagnozie i leczeniu schorzeń, które nie występują u ubezpieczonych dostawców. Nie wiemy też, ile można przypisać kosztownemu leczeniu prowadzonemu przez masażystów, w którym jego miejsce może zająć mniej kosztowne, ale równie skuteczne leczenie. Ale to wiemy. Mając możliwość leczenia w większości niewielkich, samoograniczających się urazów metodami o wątpliwej lub nieskutecznej skuteczności, oraz biorąc pod uwagę rozległą ochronę ubezpieczeniową, dostawcy CAM wychodzą na czoło pod względem kosztów. I założę się, że to statystyka, której nigdy nie zobaczysz, cytując zwolenników CAM.

Uwagi

1. Według spisu z 2000 r. populacja Florydy wynosi 15 982 378.

2. Dla niewtajemniczonych, wspomniana „dopasowanie” oznacza, w chiropraktycznym żargonie, regulację wspomnianego podwichnięcia kręgów, które, jak wspomniano, nie może pomóc pacjentowi, ponieważ podwichnięcia kręgosłupa nie istnieją.

Autor

Jann Bellamy

Jann J. Bellamy jest prawnikiem na Florydzie i mieszka w Tallahassee. Jest jednym z założycieli i członków zarządu Society for Science-Based Medicine (SfSBM) zajmującego się dostarczaniem dokładnych informacji na temat CAM i popieraniem przepisów stanowych i federalnych, które zawierają oparte na nauce standardy dla wszystkich lekarzy. Śledzi rachunki stanowe i federalne, które umożliwiłyby pseudonaukę w opiece zdrowotnej dla strony internetowej SfSBM. 

Nowa epidemia koronawirusa Wuhan (oficjalnie nazwana Covid-19) odnowiła zainteresowanie pandemią, ryzykiem jej wystąpienia i sposobami zapobiegania im. Jak to często bywa, ludzie mają tendencję do skupiania uwagi w sposób nieoptymalny, opierając się głównie na strachu lub dostępności, a nie na twardych liczbach. Mówi się o zamykaniu granic, a żadna historia o koronawirusie nie jest kompletna bez zdjęcia wielu osób noszących maski chirurgiczne. Powinniśmy pokazać zdjęcie kogoś, kto myje ręce.

Nowe badanie dotyczy epidemiologii pandemii – rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej na całym świecie – oraz wpływu poprawy mycia rąk na lotniskach, zwłaszcza w kluczowych węzłach podróży. Wyniki potwierdzają znaczenie higieny rąk w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się chorób.

Na przykład tylko około 70% osób myje ręce po skorzystaniu z publicznej toalety. Spośród nich tylko około połowy umyć wodą z mydłem przez wymagane minimum 15 sekund. Autorzy badania szacują, że w danym momencie tylko około 20% osób poruszających się po lotnisku ma czyste ręce. Reszta jest narażona na przenoszenie patogenów, ponieważ obsługują kioski, korzystają z poręczy, dotykają podłokietników krzeseł i gdzie indziej. Dlatego ryzyko rozprzestrzeniania się choroby jest ogromne.

Następnie zidentyfikowali 120 lotnisk na całym świecie, które mają największy wpływ na rozprzestrzenianie się chorób.